Doliną Bystrzycy do Lublina

Jeśli jesteś w Kraśniku i zmierzasz do Lublina rowerem, to rekomendujemy jedną, jedyną trasę – doliną Bystrzycy! 🙂

Ostatni dzień naszego tegorocznego rajdu zaczęliśmy, mając tylko jedno zadanie do wykonania, a mianowicie przejechać do Lublina. Po drodze nie planowaliśmy żadnego specjalnego zwiedzania, miała nam dziś wystarczyć czysta radość z jazdy i finał na jednej z naszych ulubionych starówek spośród znanych nam polskich miast.

Z Kraśnika wyruszyliśmy najpierw nieco na wschód, aby za wszelką cenę uniknąć jazdy drogą krajową numer 19. Przez dawny las Ordynacji Zamojskiej przejechaliśmy prawdziwym rowerowym off-road’em – droga była miejscami tak zarośnięta, że trudno było znaleźć jej przebieg, a Sylwia, jadąca na czele naszej małej kolumny, dzielnie zbierała wszystkie pajęczyny i ich mieszkańców (na wycieczkę, a co!). 🙂 Po kilku zaledwie kilometrach takich niedogodności, dotarliśmy do Sulowa, skąd mieliśmy już praktycznie naturalnie rzeźbioną autostradę rowerową do Lublina…

W Sulowie bierze bowiem swój początek rzeka Bystrzyca, nad którą leży królewskie miasto Lublin. Jeśli byliśmy u jej źródeł, a jechaliśmy do miasta leżącego w jej dolnym biegu, oznaczało to tylko jedno – trzymajmy się doliny, a nie dość, że nie zabłądzimy, to jeszcze mamy gwarantowaną jazdę w dół! Tak zatem zrobiliśmy. 😉

Po około 50 kilometrach niezwykle przyjemnej trasy, oszczędzającej nam zarówno stromych górek, jak i promieni słonecznych (dużo cienia z przydrożnych alei drzew!), prowadzącej na dodatek bardzo dobrymi ścieżkami rowerowymi w obrębie samego już Lublina, dotarliśmy na Plac Litewski. Oboje mieliśmy uczucie powrotu do dobrze nam znanego i lubianego miejsca, w którym dawno nie byliśmy (dwa lata to szmat czasu!). Nim przystąpiliśmy do ostatnich ceremoni związanych z oficjalnym zakończeniem rajdu, postanowiliśmy jeszcze się nieco ochłodzić i pożywić, żeby nie wyglądać na zdjęciach na zdesperowanych. 😉

Po posiłku zostało nam już tylko to, co na każdym rajdzie najprzyjemniejsze – krokiem defiladowym, przez uroczą starówkę, udać się do miejsca oficjalnego zakończeniu rajdu, o którym nieśmiało marzyliśmy ponad dwa tygodnie temu. Znów się udało! 🙂

Jutro pozostaje jeszcze ostatni, techniczny aspekt całego wyjazdu, czyli właściwy powrót do domu. Wczesnym rankiem wsiadamy w pociąg i z przesiadką w Warszawie powinniśmy dotrzeć w godzinach popołudniowych do Wrocławia. A jak już dotrzemy i trochę się ogarniemy, to zamieścimy tu jeszcze małe podsumowanie całej wyprawy…

 

 

 

Total distance: 58.2 km
Total time: 06:04:11