Wróciliśmy już do domu, odpoczęliśmy trochę, więc możemy na spokojnie spojrzeć wstecz i podsumować w kilku słowach nasz rajd. Jednym zdaniem: zrealizowaliśmy nasz plan dwa dni szybciej niż zakładaliśmy!
Kategoria: Green Velo 2016
Wisienka na torcie
Dziś będzie krótko, bo i odcinek pokonaliśmy krótki. Mimo to, był on naprawdę dla nas ważny – przysłowiowa wisienka na torcie – dotarliśmy wszak do celu naszego rajdu, po drodze zwiedzając jeszcze jedną z jego największych atrakcji. Warto było jechać ponad dwa tygodnie dla kilku dzisiejszych chwil…
Jeżdżenie po bagnach… wciąga!
Były już asfalty, piaski, szutry, a nawet podmokłe nadbiebrzańskie łąki. Opony naszych rowerów pokonywały przeróżne rodzaje podłoża. Dziś jednak chyba po raz pierwszy jeździliśmy po bagnie… a nawet po wodzie rzec śmiało można! Niemożliwe? Takie rzeczy tylko w Poleskim Parku Narodowym!
Do zobaczenia Green Velo!
Dziś pożegnaliśmy się zapewne na dłuższy czas z Rowerowym Szlakiem Wschodnim Green Velo – to była piękna przygoda, dziękujemy! Ale to nie czas na podsumowania… rajd się nie kończy i jeszcze kilka ciekawych miejsc przed nami! Ruszamy na zachód, do Lublina. 🙂
Na tropie niezwykłych historii
O tym, że Polak potrafi wiemy wszyscy… Ale historia Mikołaja Sapiehy to już za wiele! Jak można ukraść papieżowi obraz z jego prywatnej kaplicy, w dodatku będąc gościem? No jak?! My już wiemy! Wiemy także, co stało się z ikoną św. Onufrego pływającą niegdyś po Bugu…
Lubelskie. Smakuj życie!
Slogan reklamowy województwa, który posłużył za dzisiejszy tytuł, bardzo dobrze oddaje nasze dzisiejsze odczucia z trasy. Lubelskie przywitało nas przede wszystkim wyśmienitą pogodą do jazdy – wszystko inne było już tylko dodatkiem do bardzo udanego dnia!
Dla odmiany… trochę deszczu!
To, że pogoda potrafi być kapryśna, w teorii wie każdy. Na rowerach można się o tym jednak przekonać na własnej skórze dość gwałtownie. Wczorajsza „patelnia” dziś zmieniła się w chłód i deszcz… Trochę nas zmoczyło! Mimo to pogoda nie była najważniejszą „odmianą” dnia, przekroczyliśmy bowiem Bug i wylądowaliśmy w… województwie mazowieckim.
Ze słońcem i wiatrem w twarz…
Dzień zapowiadał się bezchmurnie. Toteż od rana towarzyszył nam krem z wysokim filtrem. Po spotkaniu z leśną zwierzyną w Białowieży wyruszyliśmy do Hajnówki, by zwiedzić okazały sobór czyli prawosławny odpowiednik katedry.
W krainie żubra
Kolejny dzień naszej wyprawy upłynął pod znakiem puszczy. Rzec by można – „kolejnej” puszczy. Nie tym razem! Puszcza Białowieska nie bez powodu jest na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO…
Szlakiem prawosławnych cerkwi
O! Jak przyjemnie było dziś wsiąść z powrotem na rower po dniu odpoczynku w Białymstoku. Siodełko nadzwyczaj wygodne a nogi tak jakby same pedałowały…