Kolejny dzień upału i znów wiele zabytków sakralnych na trasie. Nudy! Po co w ogóle pisać, skoro można przeczytać wczorajszy wpis i będzie podobnie? Co to, to nie! Dzień dniowi nie równy i choć scenariusz jakby znany, a scenografia nieco opatrzona, ostatnie lipcowe przedstawienie na tegorocznej trasie wyszło nam zgoła odmienne od wczorajszego.
Miesiąc: lipiec 2017
Dzień święty święcić… po romańsku!
Nasze dzisiejsze rowerowe zmagania ubiegły pod dwoma znakami – romańskiej architektury sakralnej i niemiłosiernie palącego słońca. Pierwszym nie sposób się znudzić, choćby przyszło takie zabytki zwiedzać codziennie (a jest to możliwe chyba tylko w tym rejonie Polski), drugim zaś nasycić, gdyż tegoroczne lato do tej pory nas nie rozpieszczało. Dzień pod dwoma tak komplementarnymi znakami (chłód kamiennych świątyń wobec gorąca pod bezchmurnym niebem) musiał być zatem udany!
Dzień, na który czeka się cały rok
Jest! Nareszcie! Tak dlugo czekaliśmy, ale w końcu nadszedł ten szczególny dzień – początek urlopu i naszej kolejnej rowerowej wędrówki! W zeszłym roku tak bardzo spodobało nam się pisanie dziennika wyprawy szlakiem Green Velo, że zamierzamy kontynuować tę, miejmy nadzieję, odtąd zapoczątkowaną tradycję. A gdzie w tym roku rowery poniosą?