„Kto podróżuje, ten dwa razy żyje” – taki cytat widniał na jednym z napotkanych dziś dżipów w Biebrzańskim Parku Narodowym. Hans Christian Andersen miał rację… Coś w tym jest – pomyśleliśmy zgodnie, pedałując piąty dzień z kolei.
Dzień zapowiadał się dobrze. Było rześko i pochmurnie – idealna pogoda do pedałowania. Około 9.00 wyruszyliśmy z Białobrzegów w kierunku Goniądza. Niezwykle wypoczęci w świeżo wypranej bieliźnie ruszyliśmy przed siebie, napawając się świeżym powietrzem, zapachem żywicy i leśną drogą. Ciepłe dni i nocne burze powodują, że przy drogach z siodełka można dostrzec piękne kapelusze borowików szlachetnych i podgrzybków (po drodze mijaliśmy nielicznych grzybiarzy z pokaźnymi okazami). Jagód w lasach również nie brakuje, jednak ze względów praktycznych pozostaje nam je tylko podziwiać.
W zasadzie już od Stańczyków, co jakiś czas, nasza trasa pokrywa się z Podlaskim Szlakiem Bocianim, który jest najdłuższym znakowanym szlakiem rowerowym województwa podlaskiego (liczy 412,5 km). Łączy najpiękniejsze miejsca tego regionu oraz cztery parki narodowe: Wigierski, Biebrzański, Narwiański i Białowieski. Również i dziś szlak Green Velo w znacznej mierze się z nim pokrywał. Przy większości przydrożnych słupów znajdowały się bocianie gniazda i okazałe osobniki. Również na łąkach roiło się od spożywających śniadanie boćków. Niektóre dały się nawet sfotografować! 🙂
Po przekroczeniu granicy Biebrzańskiego Parku Narodowego w Dębowie minęliśmy kolejną, ręcznie napędzaną śluzę, gdzie Kanał Augustowski łączy się z wodami Biebrzy. Dzięki uprzejmości sympatycznego i rozmownego wartownika mogliśmy jako jedni z nielicznych wejść na teren obiektu i przyjrzeć się z bliska temu dziewiętnastowiecznemu zabytkowi techniki oraz tablicy, która upamiętniała jego budowniczego.
Dalej nasza trasa biegła wzdłuż koryta Biebrzy. Piękne, malownicze i rozległe łąki zdążyły się już skąpać w południowym słońcu. Na rzece można było dojrzeć nielicznych kajakarzy i turystów na tratwach. Napotkaliśmy również fotograficzną ekspedycję, która zmierzała w przeciwnym do nas kierunku w poszukiwaniu różnych gatunków ptaków.
Tuż przed Goniądzem wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej, która charakteryzowała się o wiele lepszą nawiechnią niż sama droga. Obserwując kłębiące się nad nami chmury i odczuwjąc coraz silniejsze podmuchy wiatru, zebraliśmy resztki sił, by jak najszybciej przejechać ostatni odcinek trasy.
Piękna panorama niewielkiego Goniądza, nad który zmierzały pokaźne nimbostratusy zmobilizowała nas, by jak najszybciej przedostać się do Karczmy Bartla, polecanej przez nasz przewodnik i wcześniej napotkanych sakwiarzy. Tuż po przekroczeniu progu restauracji, rozpadało się na dobre. Niezwykłe wnętrze karczmy, znanej w całej okolicy, z pięknie rzeźbionymi meblami i okazami dzikich zwierząt, bryczkami, karocami, zegarami wahadłowymi zapraszało na ucztę. Klimat miejsca podkreślała piękna polska muzyka (Niemen, Grechuta, Czerwone Gitary, Skaldowie).
Jutro zamierzamy zwiedzić pobliską Twierdzę Osowiec i przez Biebrzański Park Narodowy udać się do Tykocina.
Total time: 05:08:28
















