Skuwacz do łańcucha w akcji

Przez Puszczę Borecką czyli Ełk – Gołdap

Za nami naprawdę dobry pierwszy dzień jazdy. Przejechaliśmy więcej kilometrów niż zwykle, na dodatek wśród jezior, lasów i malowniczych pól. Było bardzo słonecznie, ale nie zabrakło też ciepłego letniego deszczu. Ominęły nas burze, ale nie awarie…

Rankiem (8:30 to nadal ranek, prawda?) wyjechaliśmy z Ełku na północ, w kierunku Gołdapi. Z braku szlaku rowerowego musieliśmy opuścić miasto dość ruchliwą DK 65, ale już po około 5 km zmierzaliśmy w kierunku Jeziora Łaśmiady drogą lokalną. Samo jezioro okazało się niezwykle urokliwym zakątkiem objętym strefą ciszy (zero sprzętu motorowodnego!) – czyściutka i przejrzysta woda zachęcała do kąpieli, albo wycieczki na kajaku. Objechaliśmy zbiornik dookoła nie mogąc oderwać wzroku od jego tafli i pomknęliśmy dalej na północ.

Przed nami rozciągał się duży kompleks leśny – Puszcza Borecka – który dał nam wiele cienia i ochłody podczas najgorętszych godzin dnia. Przez kilkanaście kilometrów, jadąc długimi odcinkami po 'kocich łbach’, bacznie wypatrywaliśmy dzikiej zwierzyny. Dzików, łosi, żbików, żubrów, a nawet niedźwiedzi… przynajmniej tyle obiecywał przewodnik. Skończyło się na jednej sarnie zaskoczonej podczas popasu, ale zgodnie uznaliśmy, że spotkanie z żubrem możemy sobie narazie darować (Białowieża wszak czeka!). Co warte wspomnienia, u wrót puszczy, w ostatnim sklepie na dobrych 25 km dalszej trasy, w czasie rutynowego uzupełniania zapasów wody… Sylwia wypatrzyła sękacza. 🙂 W smaku niczym nie przypominał tych, które można kupić np. w sklepach czy na jarmarkach we Wrocławiu, bo był po prostu przepyszny – świeży i pachnący, krojony prosto z 'rolki’ na której był wypiekany. Cudo!

Opuszczając puszczę, wjechaliśmy w krajobraz typowo rolniczy (jeziora, lasy i pola –  przepis na super wycieczkę!) i wypatrzyliśmy w końcu znaki, za którymi będziemy chcieli podążać przez kilkanaście najbliższych dni. Green Velo powitał nas eleganckim szutrem i tu od razu niespodzianka – po lewej pola, po prawej pola, a pomiędzy nimi autostrada rowerowa. Żadnej drogi publicznej, żadnych aut i innych pojazdów mechanicznych! Rowerowy raj… 🙂

I tak w rajskich okolicznościach dojechalibyśmy już zapewne do Gołdapi, gdyby nie chwilowy brak wody, grząski piasek rozjechany przez traktory (na scieżce rowerowej!) i totalna patelnia przez kilka ostatnich kilometrów (zero lasu ok. godz. 15:00 i to po ponad 60 km jazdy…). Ale nic to! Nawet zerwany łańcuch nas nie zatrzymał! W końcu po ostatnich tego dnia przygodach wjechaliśmy triumfalnie do Gołdapi w dobrych nastrojach. Plac Zwycięstwa w centrum miasta znakomicie podkreślił swą nazwą pierwszy właściwy dzień naszego rajdu – plan wykonany! 🙂

Jutro kierunek Suwalski Park Krajobrazowy, a poniżej jeszcze kilka zdjęć i zapis GPS z dzisiejszego odcinka.

 

 

Total distance: 73.68 km
Total time: 08:41:10