W sercu Roztocza

Za nami pełna turystycznych atrakcji sobota. Mimo intensywnego zwiedzania, zdołaliśmy jednak trochę odpocząć, wszak chodzenie to nie pedałowanie z całym majdanem na rowerze. Wyjeżdżając dzisiejszego ranka z Zamościa, zabieramy ze sobą same dobre wspomnienia i nie jest nawet bardzo żal, gdy wraca się na Rozotocze…

Zgodnie z przyjętym przez nas już od dawna zwyczajem, w czasie tak długich rajdów jak ten, zatrzymujemy się na dłuższe przystanki w większych miastach. Czasem jest to podyktowane bardziej chęcią odpoczynku, a czasem bardziej ogromem turystycznych możliwości w danym miejscu. W przypadku Zamościa, mimo dwóch tygodni rajdu na karku i przejechanych już około 700 kilometrów, był to zdecydowanie ten drugi przypadek. 🙂

Co zobaczyliśmy w Zamościu? Przede wszystkim zabudowę Starego Miasta, wpisaną na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, na czele z Ratuszem, kamienicami w Rynku Wielkim (tu odwiedziliśmy interesujące Muzeum Zamojskie), rynkami Solnym i Wodnym, Akademią Zamojską, Pałacem Zamojskich i Katedrą (pierwotnie kolegiatą). To wszystko osadzone już od początku w renesansowym założeniu obronnym – nowoczesnej na owe czasy twierdzy, wielokrotnie modernizowanej i rozbudowywanej. W ramach poznawania historii Zamościa jako miasta-twierdzy, zwiedziliśmy trzy bardzo ciekawe ekspozycje w Arsenale (pierwotnie miejsce składowania trofeów wojennych kanclerza Zamoyskiego) i przyległych pawilonach. Michał był zdecydowanie w swoim żywiole, a i Sylwię zaintrygowało wiele rzeczy. Nas oboje zaś najbardziej zaciekawiła anegdota o tym, jak to III Ordynat, Jan Sobiepan Zamoyski, ugościł w czasie Potopu samego Karola X Gustawa i jego wojska… szwedzkim stołem. 😀 W Szwecji podobno się wypierają takiego pochodzenia tej tradycji, ale… w Zamościu wiedzą swoje. 😉

Będąc w Zamościu, nie sposób nie odwiedzić Rotundy. Ta XIX-wieczna działobitnia, wysunięta 500 metrów na południe od głównego systemu obrony, miała wzmocnić obronne walory miasta-twierdzy. W XX wieku stała się jednak, za przyczyną niemieckiego okupanta, symbolem martyrologii Zamojszczyzny. W tzw. Jenieckim Obozie Przejściowym Policji Bezpieczeństwa naziści zamordowali ok. 8 tys. osób, głównie w ramach akcji AB (rozprawa z polską inteligencją), ale także przedstawicieli ruchu oporu i niestety również dzieci. Współcześnie Rotunda i wiodąca do niej Droga Męczenników Rotundy jest wielkim cmentarzem. Przypomina o martyrologii ludności Zamojszczyzny, ktora miała zostać w całości wysiedlona bądź unicestwiona, aby zrobić „miejsce” dla nowego, aryjskiego osadnictwa na wschodzie. Ludzie ludziom zgotowali ten los…

Poniżej zamieszczamy jeszcze kilka zdjęć z wczoraj.

 

Dzisiaj, tj. w niedzielę 5 sierpnia, wyruszyliśmy z Zamościa w dalszą drogę. Bystry obserwator trasy naszej rowerowej wędrówki zadał sobie zapewne pytanie – przyjechali na Roztocze i nie zawitali nawet do parku narodowego? Odpowiadamy – wszystko to zamierzone i zaplanowane – właśnie wracamy na Roztocze, dopełnić turystycznego obowiązku. 🙂

Pierwszym dłuższym przystankiem na naszej rozgrzewkowej (po przerwie) trasie było miasto, które rozsławił Jan Brzechwa. Nie wypada inaczej go tu przedstawić, niż cytując:

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie

Szczebrzeszynie nie mogło zatem zabraknąć fotki z najważniejszym jego ambasadorem. To oczywiście nie koniec powodów, dla których warto tu przyjechać. W mieście pozostały zachowane ślady trzech kultur – kościoły w stylu renesansu lubelskiego, synagoga (jedna z najstarszych w Polsce) oraz prawdopodobnie najstarsza murowana cerkiew w Polsce. Po krótkiej objazdówce oraz drugim śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą drogę.

Cel dnia leżał już nieopodal i zapraszał w swe miłe podwoje. Zwierzyniec będący obecnie siedzibą Roztoczańskiego Parku Narodowego istnienie swe zawdzięcza powstaniu Ordynacji Zamojskiej. Jak sama nazwa wskazuje powstał w miejscu gdzie utrzymywano zwierzyniec zwierząt leśnych na potrzeby polowań. W XIX wieku stał się na tyle ważnym ośrodkiem Ordynacji, że został tu z Zamościa przeniesiony jej zarząd. Tartak, browar, czy też pierwsza fabryka maszyn rolniczych na ziemiach polskich – tradycje dobrego gospodarowania są tu bogate. Dziś to przede wszystkim miejscowość wypoczynkowa, turystyczne serce Roztocza, węzeł wszelakich szlaków: pieszych, rowerowych i kajakowych. Turystów przyciąga również z pewnością kościółek pw. św. Jana Nepomucena na wyspie, ufundowny przez VII ordynata, Tomasza Antoniego Zamoyskiego.

Jutro z sielskiego Zwierzyńca wjedziemy w końcu do Roztoczańskiego Parku Narodowego i w okolicach Józefowa zawiążemy supełek naszej Roztoczańskiej pętelki. A potem? Na Biłgoraj! 🙂

 

 

Total distance: 41.73 km
Total time: 05:36:01