La citta ideale

Czyli po włosku miasto idealne. Jedno z największych osiągnięć wielkiego Polaka, kanclerza Jana Zamoyskiego. Współcześnie jedna z najwspanialszych pereł w turystycznej koronie naszej ojczyzny. To miejsce ciągnęło nas do siebie jak magnes od dłuższego czasu i… w końcu się udało. Pozdrawiamy z Zamościa!

Zanim jednak do Zamościa trafiliśmy, potrzebny był kolejny dzień ciężkiego rowerowego wypoczynku. 😉 Wystarczy spojrzeć na profil wysokościowy naszej trasy. Z okolic Józefowa, które opuściliśmy dzisiejszego ranka, do stolicy Ordynacji Zamojskiej, mieliśmy zaledwie 40 kilometrów, ale głównie przez Roztocze. A to oznaczało piękne widoki, liczne zjazdy i… podjazdy!

Jeszcze zanim wyruszyliśmy los sypnął nam trochę piasku w oczu, albo żeby być bardziej precyzyzyjnym w opony. W nocy z tylnego koła roweru Michała zeszło całe powietrze – jakaś wczorajsza nieujawniona awaria. Zaczęliśmy zatem dobrze, bo od wymiany ogumienia na nowe. Potem było już tylko lepiej. 😉 Obraliśmy kurs na Krasnobród, leżący w samym sercu Roztocza i wyruszyliśmy w drogę. Słońce paliło dziś niemiłosiernie…

Po kilkunastu kilometrach dotarliśmy do Krasnobrodu, jednak zanim wjechaliśmy do samego miasteczka, odbiliśmy nieco z naszej trasy, aby zobaczyć miejsce niecodzienne na turystycznej mapie Polski – leśną kaplicę św. Rocha. Słyszeliście kiedyś o św. Rochu? My też nie. Kult tego świętego, pochodzącego z Francji, przyprowadziła w te rejony Marysieńka Sobieska (z domu d’Arquien), która w czasie epidemi dżumy poleciła nad źródełkami wody wybudować kaplicę i wstawić w niej obraz patrona ludzi chorych na choroby zakaźne. Od tamtej pory miejsce stało się celem licznych pielgrzymek, modlących się o ocalenie od zarazy. Miejsce to jest również znane z krwawej potyczki w czasie powstania styczniowego i jako miejsce schronienia mieszkańców Krasnobrodu w czasie pacyfikacji miasta przez Niemców podczas II wojny światowej.

W samym centrum Krasnobrodu zatrzymaliśmy się w zasadzie tylko na uzupełnienie zapasów wody, ale kawałek dalej, w części miasta zwanej Podklaszotrem, przewodnik podpowiadał, aby zatrzymać się choć na chwilę w Sanktuarium Maryjnym oraz pobliskiej kaplicy na wodzie. W sanktuarium zastaliśmy bardzo ciekawy i nietypowy wizerunek Maryi z Dzieciątkiem (zobaczcie sami na zdjęciach – Matka Boża nie trzyma Jezusa w ramionach), a w kaplicy upamiętnione miejsce objawień Jakubowi Ruszczykowi z 1640 roku.

Po zwiedzeniu tych wszystkich ciekawych miejsc w okolicach Krasnobrodu pozostał nam już w zasadzie tylko jeden cel – dojazd do Zamościa. Nawet mimo upału i sporych różnic wysokości do pokonania, była to jednak przyjemność! Ukoronowaniem dnia stał się triumfalny wjazd na Wielki Rynek w Zamościu! Tak jak już pisaliśmy, miejsce to jest tak zacne, że planujemy się tu zatrzymać na jeden dzień dłużej. Szkoda zatem tracić czas na pisanie… idziemy zwiedzać! 😉

A w niedzielę? Wracamy na Rozotcze, bo zasmakowaliśmy bardzo… 😉

 

 

Total distance: 49.25 km
Total time: 07:01:00