O tym, że Polak potrafi wiemy wszyscy… Ale historia Mikołaja Sapiehy to już za wiele! Jak można ukraść papieżowi obraz z jego prywatnej kaplicy, w dodatku będąc gościem? No jak?! My już wiemy! Wiemy także, co stało się z ikoną św. Onufrego pływającą niegdyś po Bugu…
Dzisiejszy, piękny i pogodny dzień rozpoczęliśmy od przemierzenia Kalwarii Kodeńskiej, gdzie mieścił się kiedyś zespół zamkowy Sapiehów. Do dziś ostała się po nim jedynie dawna późno-gotycka cerkiew zamkowa, obecny Kościół filialny Św. Ducha. Malowniczy teren kalwarii sprzyjał chwilom refleksji – piękne kapliczki położone wśród stawów wraz z rzeźbionymi stacjami drogi krzyżowej zawiodły nas do Bazyliki Mniejszej, gdzie mieliśmy okazję wysłuchać interesującej opowieści o Sanktuarium. Historia ta jest na tyle interesująca, że mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz filmu… 🙂 Który powstał i nosi tytuł „Błogosławiona wina”.
Rzecz ma miejsce w Kodniu na początku XVII wieku, kiedy to bogaty i wykształcony książę Mikołaj Sapieha, będący czwartym właścicielem Kodnia, budując murowaną świątynie w sercu swoich rozległych włości, doznaje wypadku. Wskutek nagłego wylewu zostaje całkowicie sparaliżowany. Za namową małżonki udaje się na pielgrzymkę do Rzymu, a właściwie zabiera go tam jego świta i wojsko, by prosić o łaskę zdrowia. W Wiecznym Mieście spotyka się z życzliwym zaproszeniem papieża Urbana VIII na Mszę Świętą sprawowaną w prywatnej kaplicy papieskiej na Watykanie. To tam po raz pierwszy widzi obraz Matki Boskiej Gregoriańskiej. W trakcie odprawianej Eucharystii doznaje całkowitego uzdrowienia. Łaskę zdrowia przypisuje cudownemu wizerunkowi Matki Boskiej, który pragnie od tej chwili umieścić w budowanej rodowej świątyni w Kodniu. Kiedy jednak spotyka się z odmową papieża, co do podarunku lub sprzedaży obrazu, do głowy przychodzi mu niezwykły pomysł. Postanawia obraz ukraść… W tym celu płaci sowicie zakrystianowi, aby ten wyciął płótno z ramy w papieskiej kaplicy. Po otrzymaniu upragnionego pakunku orszak Mikołaja rozpoczyna ucieczkę w kierunku Kodnia. Możemy jedynie domyślać się wyrazu twarzy papieża, który nazajutrz rano pobożnie stanął przed ołtarzem i zobaczył puste ramy po płótnie… Papież posyła za Mikołajem wojsko, które ma zatrzymać zuchwałego pielgrzyma i odzyskać skradziony obraz. Właściciel Kodnia jest jednak wytrawnym żołnierzem i udaje mu się zgubić pościg papieski. Wraz z obrazem dociera do Kodnia 15 września 1631 roku. Z uwagi na niedokończoną budowlę nowej świątyni obraz umieszcza w Kościele Św. Ducha. Mimo wszystko pyszałka dosięga jednak gniew papieża. Urban VIII za świętokradztwo nakłada na Sapiehę ekskomunikę. Od tego momentu książę jest wyłączony ze wspólnoty Kościoła. Przykre konsekwencje ciążą też na jego rodzinie: jego żona ma zostać publicznie ogłoszona wdową, a dzieci sierotami.
Pomimo ekskomuniki nie ustają prace nad budową nowej świątyni, gdzie wkrótce zostaje przeniesiony obraz. Choć Sapieha nie może wchodzić do kościoła, nie chce oddać papieżowi obrazu. Tradycja przekazuje, że dziedzic kodeński każe dobudować nad zakrystią dwa pomieszczenia, wybić okna w ścianie prezbiterium, a nad kaplicą boczną, w której miał się znaleźć obraz Matki Bożej Kodeńskiej uczynić balkon, na który do dziś jest wejście od strony wspomnianych wyżej pomieszczeń… W ten sposób, nie łamiąc zakazu, mógł przysłuchiwać się modlitwom zanoszonym w świątyni. Jednak myli się ten, kto myśli, że Sapieha umrze wyłączony ze wspólnoty Kościoła. Kilka lat później po drugiej pielgrzymce do Rzymu papież ściąga z Sapiehy ekskomunikę i daruje mu obraz, co jest odnotowane w Tajnych Archiwach Watykańskich. Przez długie jeszcze lata Pan na Kodniu cieszy się obecnością Matki Bożej w swojej świątyni rodowej.
I my mogliśmy dziś spoglądać na cudowny wizerunek, jeden z największych w Polsce (ponad dwa metry). Co ciekawe w Sanktuarium Kodeńskim znajduje się również wiele cennych relikwii, w tym szczególnie czczona w tym regionie głowa św. Feliksa.
Opuszczając Kodeń obejrzeliśmy jeszcze Cerkiew Św. Ducha. Następnie szlakiem Green Velo udaliśmy się na południe w stronę Włodawy. Po drodzę odbiliśmy ze szlaku w stronę Jabłecznej, by obejrzeć pochodzący z XV wieku Monaster Św. Onufrego. Jak głosi legenda jego powstanie wiąże się z miejscem, gdzie zatrzymała się płynąca Bugiem ikona św. Onufrego. Klasztor przetrwał do dziś jako prawosławny, mimo, że diecezja chełmska, na której terenie się znajdował, postanowieniem unii brzeskiej z 1596 roku przeszła na katolicyzm, zachowując wschodni obrządek. Wnętrze ozdobione cennymi ikonami, z pięknym ikonostasem jest dostępne dla zwiedzających (bez możliwości fotografowania).
Z Jabłecznej poprzez mniejsze wioski jechaliśmy drogą wojewódzką 816. Niestety niebo było dziś bezchmurne i słoneczko prażyło trochę. Silne podmuchy wiatru spowalniającego nasz rajd ratowały jednak nasz komfort termiczny… W Sławatyczach mieliśmy krótki postój – co ciekawe brakło tam dziś prądu i większość sklepów zamknięto, w nielicznych poza kefirem nie było nic chłodnego do picia… 🙂 Interesujące, że w samym centrum naprzeciw siebie po dwóch stronach tej samej drogi stoją dwie świątynie: kościół katolicki i cerkiew. Za Sławatyczami pojawiła się ścieżka rowerowa, która była dla nas darem z nieba. Nie dość, że jej stan był lepszy niż drogi wojewódzkiej, to chwilami jechaliśmy w cieniu i tak z górki i pod górkę, aż do samej Włodawy.
We Włodawie byliśmy dość wcześnie, dlatego po południu udaliśmy się na spacer. Przed wojną w mieście obok siebie żyli Żydzi, katolicy i prawosławni. Po tym jak Niemcy w czasie wojny wymordowali Żydów, a po wojnie w ramach akcji „Wisła” wysiedlono ludność prawosławną, w mieście pozostali jedynie katolicy… Od niedawna we Włodawie odradza się prawosławna parafia. Spacerując, obejrzeliśmy budynki Małej i Wielkiej Synagogi, Cerkiew pw. Narodzenia Bogurodzicy i piękny kościół barokowy pw. Św. Ludwika, niemych świadków trudnej historii.
Jutro ruszamy dalej na południe w kierunku byłego niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Następnie odbijemy na zachód na Poleski Park Narodowy. Zostawiamy tym samym Green Velo na dobre. Zostawiamy także dobrze się nam kojarzący Chełm – będzie to idealny punkt restartu w przyszłości. Wiernych czytelników związanych z Chełmem serdecznie pozdrawiamy! 😉
Total time: 05:57:56









