Dzień zapowiadał się bezchmurnie. Toteż od rana towarzyszył nam krem z wysokim filtrem. Po spotkaniu z leśną zwierzyną w Białowieży wyruszyliśmy do Hajnówki, by zwiedzić okazały sobór czyli prawosławny odpowiednik katedry.
Dzisiejszy, jakże piękny i gorący dzień rozpoczęliśmy, udając się do Rezerwatu Pokazowego Żubrów w Białowieży. Z samego rana omijając tłumy turystów, udało nam się spokojnie pooglądać z siodełka zwierzęta w zagrodach: żubry, większe od nich żubronie (skrzyżowanie żubra z bydłem domowym), jelenie, łosie i wilki. Wiadomo, że królem puszczy jest żubr, na nas jednak największe wrażenie zrobił piękny łoś o pociągłym, przyjaznym pysku i smukłych nogach (pierwszy raz widzieliśmy żywego samca). Ze spokojem i naturalnością pozował do zdjęć. Łosza była nieco bardziej nieśmiała. Za każdym razem, gdy zbliżało się do niej z aparatem chowała się za karmnikiem, zalotnie spoglądając w kierunku fotografującego.
Po obejrzeniu rezerwatu wyruszyliśmy do Hajnówki szlakiem Green Velo, który dostarczył nam tego ranka niezapomnianych wrażeń. Piękny las rozciągnął nad nami baldachim koron, chroniąc nas od bezpośrednio padających promieni słonecznych. Mogliśmy na spokojnie w dobrym tempie pożegnać się z Puszczą Białowieską, oglądając ze ścieżki olsy, grądy i inne rodzaju lasu. Z każdym kilometrem las przybierał coraz to ciekawsze formy. W końcu dotarliśmy do Hajnówki, gdzie główną atrakcją jest dla turystów Sobór Św. Trójcy. Corocznie odbywa się w nim Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej. Mieliśmy sporo szczęścia, ponieważ udało nam się obejrzeć go również w środku. Misternie ozdobiony malowidłami greckiego artysty, z siedmioma ołtarzami, przepełniony symboliką… Robi wrażenie. Ma dwa poziomy i może pomieścić 5 tysięcy wiernych! Warto zwrócić uwagę na panikadiło (żyrandol) w kształcie krzyża greckiego zrobiony z witraży przedstawiających świętych. Nietypowe dla prawosławnych witraże są tu także w oknach. Niestety fotografowanie wnętrza wymaga zgody i dodatkowych opłat. Co ciekawe w Hajnówce znajdują się trzy piękne, okazałe cerkwie i jeden kościół katolicki – 2/3 ludności stanowią prawosławni.
Z Hajnówki w środku dnia przyszło nam jechać ścieżką rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej 685 do Kleszczeli. Niestety, o cieniu mogliśmy przez ponad 20 kilometrów tylko pomarzyć… Pomimo, że jechaliśmy wzdłuż lasów, cień był po drugiej stronie jezdni… Dodatkowo pedałowania nie ułatwiał wiatr, który wiał wprost na nas przez 28 kilometrów! Nawet zjazdy pokonywaliśmy z lekkim oporem powietrza. Jednak bez wiatru byłoby dziś bardzo ciężko, przynosił orzeźwienie i chłodził nasze rozgrzane ciała na tej patelni… O wiele łatwiej mieli kolarze jadący z naprzeciwka (wiatr w plecki), których było sporo na tym odcinku, chociaż słońce to samo. 🙂
Tuż za Dubiczami Cerkiewnymi, w których zdołaliśmy się schłodzić w przydrożnym barze, Green Velo skręcało do lasu. Piaszczyste podłoże i upał nie zachęcały nas do zmiany kierunku jazdy. Postanowiliśmy kontynuować jazdę dobrą, asfaltową ścieżką rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej (po przyjeździe na nocleg usłyszeliśmy, że ominęliśmy tragiczny fragment Green Velo – mocno zapiaszczony i kluczący po lasach). Nasza ścieżka szybko przekształciła się w boczną drogę gospodarczą dla ciągników, jednak tylko na kilka kilometrów. Na 10 km przed Kleszczelami sporadycznie, ale jednak, zaczął pojawiać się cień. 🙂 Chwilę potem, tuż przed dzisiejszym celem, ścieżka nagle się urwała… Byliśmy zmuszeni jechać drogą wojewódzką (na szczęście ruch był niewielki), a to za sprawą Rezerwatu Jelonka, przez który zapewne ścieżki poprowadzić się nie dało.
W Kleszczelach, mieście królewskim (o prawach miejskich nadanych przez Zygmunta I Starego), obejrzeliśmy piękną Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, której kolorystyka przywodzi na myśl Grecję. Znajduję się w niej najstarsza na podlasiu ikona Św. Mikołaja z XVI wieku. Tym razem świątynia była otwarta i przez kratę mogliśmy zajrzeć do wnętrza.
Jutro jedziemy na południe nad Bug w stronę Mielnika. Po drodze Grabarka, Święta Góra dla prawosławnych.
Total time: 06:05:23










