Ruchome piaski…

Zmierzamy dalej na północ. Teraz już bez ogródek możemy stwierdzić, że wjechaliśmy na Kaszuby, które przynajmniej po dzisiejszej trasie, będą nam się kojarzyć z… piaskiem!

Ze Swornegaci rankiem obraliśmy kierunek na wschód. Chcieliśmy wykorzystać jeszcze ostatnie odcinki Kaszubskiej Marszruty, zbiegające się z naszą własną i wiodące przez gminę Bursy. Tak zachwalany przez nas wczoraj szlak dziś sprawił nam niespodziankę w postaci naprawdę ostrych podjazdów. Turyści jadący na góralach mieli problem, a co dopiero my, juczne trekkingowe osły! Można to było zrobić lepiej (na przykład wypłaszczając szlak jakimś mniej stromym nasypem), ale już nie pamiętamy złego… Ogólne dobre wrażenie, takim pozostanie.

Tuż przed Brusami odbiliśmy na północ w poszukiwaniu dwóch atrakcji w pobliskim Leśnie. Pierwszą z nich były kamienne kręgi – cmentarzysko kurhanowe – sprzed 3000 lat. Pomimo trudnej trasy i pierwszej dziś przeprawy z piaszczystym podłożem dotarliśmy na miejsce, ale zwiedzanie musieliśmy odpuścić. Leśna ścieżka dydaktyczna zachęcała do godzinnego spaceru i niestety nie dawała zbyt wielu szans rowerom – daliśmy za wygraną. Wstąpiliśmy jeszcze po kolejnej dłuższej przeprawie z piachem do Leśna, przejeżdżając m. in. środkiem budowy drogi, żeby znaleźć drugi ważny zabytek w okolicy. Najstarszy drewniany kościół na Pomorzu (z XVII w.) pw. Podwyższenia Krzyża Świętego.

Z Leśna już bez zbędnych ceregieli obraliśmy kurs na dzisiejszy główny cel – Jezioro Wdzydze, a konkretnie wioskę Wdzydze Kiszewskie znaną ze Skansenu Wsi Kaszubskiej. Po początkowym, nie budzącym najmniejszych podejrzeń odcinku drogi wojewódzkiej, w pewnym momencie nawigacja zaprosiła nas do „łagodnego skrętu w prawo”… i wtedy się zaczęło. Dzisiejszy tytuł nabiera sensu dopiero po wyobrażeniu sobie, jak nasze ciężkie rowery pokonywały kolejnych kilkanaście kilometrów grzęznąc w piaszczystych leśnych drogach. Momentami nie tylko ciężko było jechać, ale nawet prowadzić rower pieszo! Umęczeni (mimo wszystko bardziej psychicznie niż fizycznie) dotarliśmy w końcu do Wdzydz. A tam piękne jezioro i cywilizacja jakby dalej, bo zasięgu brak. W sam raz na wypoczynek przed kolejnymi wyzwaniami.

Jutro kierunek Szymbark!

 

 

Total distance: 54.64 km
Total time: 07:32:21